Uwaga

Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności prawnej tytułem niewłaściwego zrozumienia materiałów zamieszczonych na tym portalu. Wszystkie informacje i porady mają charakter edukacyjny, a nie żadną formę leczenia. Artykuły nie mogą zastąpić wizyty u lekarza. Przed przystąpieniem do autoterapii należy skonsultować się ze specjalistą.

środa, 07 luty 2018 11:06

Rodzice a rozwój osobisty

Napisała

Co Rodzice mają wspólnego z naszym rozwojem osobistym?

Okazuje się, że mogą mieć na ten proces duży wpływ, niestety, rzadko korzystny. Większość z nas nie miała idealnego, bajkowego dzieciństwa.  

Tak to już pewnie musi być, że swoje pierwsze życiowe lekcje zaczynamy przerabiać w zaciszu rodzinnego domu. Przeważnie znajdzie się coś, co ciągle "nosimy na wątrobie".

Nie kochali wystarczająco mocno, albo kochali za bardzo, byli nadopiekuńczy, nie mieli czasu, rozczarowali, woleli brata lub siostrę, nie interesowali się naszymi sprawami lub przesadnie kontrolowali, urządzali awantury, nie sponsorowali, a może dopuszczali się przemocy fizycznej i psychicznej, nie rozmawiali, nie rozumieli, poniżali, manipulowali…... można by tak wymieniać w nieskończoność.

Zawsze znajdą się powody żeby obarczyć Rodziców za swoje nieudane życie.

Dzieciństwo trwa kilkanaście lat (chociaż tak naprawdę różnie to bywa w życiu, zdarzają się mali dorośli i 40 letnie dzieci), więc nasze umysły zdążyły nasiąknąć domową atmosferą jak gąbka. Jesteśmy wypełnieni ich genami, ale przede wszystkim ich przekonaniami, poglądami, ideami, myślami i słowami. W sposób nie do końca świadomy wdrażamy te wszystkie "dary" w nasze dorosłe życie. W niewielkim stopniu jesteśmy SOBĄ.

Najczęściej jednak skupiamy się na negatywnej stronie naszych Rodziców. Przez całe długie lata rozpamiętujemy wszystkie gorsze i najgorsze chwile. Bywa, że do śmierci.

Bolesne lub traumatyczne wspomnienia często wracają, powodując te same nieprzyjemne odczucia co kilkadziesiąt lat temu. Jak to możliwe?  

Kiedy wracamy pamięcią do naszych trudnych przeżyć, nasz mózg zachowuje się tak, jakby działy się one w rzeczywistości. W ułamku sekundy odtworzy tamten strach, ból, obawę czy niepokój. Nasza podświadomość już nad tym czuwa, żeby o niczym nie zapomnieć. Wytwarzają się te same hormony stresu: adrenalina, noradrenalina, kortyzol, powodując dokuczliwe objawy.

To zadziwiające, że nawet śmierć Rodziców nie jest gwarancją końca naszej gehenny. Rozmawiałam z wieloma osobami, nawet dojrzałymi, po 50, których Rodzice dawno zmarli, a oni dalej przypominają sobie wszystko co złe, wypominają i obwiniają. Przez nich mają teraz depresje, nerwice, nieszczęśliwe małżeństwa, problemy finansowe, czują się zagubieni lub nieporadni. Mówią, że gdyby mieli inne dzieciństwo, lepsze, to ich życie wyglądałoby inaczej. Może tak, a może nie? Kto to wie?

W takiej sytuacji nasz rozwój osobisty może być trudniejszy i bardziej czasochłonny. Jeśli nosisz na swojej głowie trumny pełne zmarłych chwil, to jak się masz swobodnie i lekko rozwijać?

Można podejść do naszej przeszłości od innej, zdecydowanie lepszej strony.

Znajdź trochę czasu tylko dla siebie, zastanów się i zapisz:

Co DOBREGO dali Ci Rodzice? Co dostałaś/eś od Matki, a co od Ojca?

Co z tego chcesz wziąć na dalszą podróż życia?

Możesz zdziwić się, że wcześniej nie widziałaś lub nie widziałeś tych prezentów.

Podziękuj Im i (symbolicznie) pożegnaj.

Czytany 878 razy Ostatnio zmieniany środa, 07 luty 2018 11:21
Agnieszka Leszczyńska

Z zamiłowania i wykształcenia zielarka, naturopata i coach zdrowia;-)
 
 
 

Więcej w tej kategorii: « Rozwój a pieniądze Dobra zmiana »

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.